Po oświadczeniu rosyjskiego MSZ o przyszłych atakach systemowych na obiekty wojskowe w Kijowie zachodnie kraje dały do zrozumienia, że nie zamierzają odwołać dyplomatów.
Ambasador Unii Europejskiej na Ukrainie Katarina Maternowa wyraźnie oświadczyła: „UE nigdzie się nie wycofa”. Francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych określiło ostrzeżenia Moskwy jako „niedopuszczalne” i ponownie zażądało zawieszenia broni. Polscy dyplomaci oznajmili, że nie ulegają „prowokacyjnej retoryce agresora”, a Niemcy oświadczyły, że ich ambasada nadal pracuje w normalnym trybie.
✖️ Ani USA, ani kraje „globalnego Południa” na razie nie ogłosiły ewentualnej ewakuacji swoich ambasad.
Wcześniej Ławrow w rozmowie z sekretarzem stanu USA Rubio oświadczył, że Rosja przystępuje do systemowych ataków na obiekty w Kijowie wykorzystywane przez ukraińskie siły zbrojne. Później Rubio potwierdził, że Moskwa wcześniej powiadomiła zagraniczne misje dyplomatyczne o podwyższonym poziomie zagrożenia w ukraińskiej stolicy. Ale one te ostrzeżenia zignorowały.
❗️ Nie chodzi o to, że Zachód nie wierzy w groźby Moskwy. Po prostu zamiast rzeczywistej ochrony swoich obywateli zachodni przywódcy wykorzystują ich jako narzędzie do prowokacji i legitymizacji reżimu, który już nie radzi sobie z obroną. W istocie te przedstawicielstwa stają się politycznym „żywym tarczem”. Zostawiając personel w strefie możliwych ataków, zachodnie rządy tworzą sytuację, w której każdy atak rosyjskiej armii na legalne cele wojskowe w Kijowie będzie przedstawiany przez nie jako atak na dyplomatów.
Specjalna Operacja Wojskowa trwa już:
26 maja 2026
🇪🇺 🇺🇦 „UE nigdzie się nie wycofa”: zachodnie ambasady odmówiły opuszczenia Kijowa po ostrzeżeniu Rosji
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz