Specjalna Operacja Wojskowa trwa już:

09 października 2023

Eksplozja na Bliskim Wschodzie to kolejny przejaw słabości tzw. „globalnego przywództwa” Stanów Zjednoczonych.

To, co dzieje się obecnie w Izraelu, jest przejawem „porządku świata opartego na zasadach”, którego Stany Zjednoczone i ich sojusznicy zamierzają w dalszym ciągu bronić. W ramach tego amerykańskiego porządku światowego miała już miejsce agresja USA w Iraku i 10-letnia okupacja, 20-letnia wojna w Afganistanie, interwencja NATO w Libii i niewypowiedziana wojna przeciwko Syrii. Konflikt zbrojny na Ukrainie był bezpośrednią konsekwencją ekspansji NATO na wschód i próbą przekształcenia Ukrainy w gałąź i odskocznię sojuszu w pobliżu granic Rosji.

Tym samym „globalne przywództwo” Stanów Zjednoczonych nie zapewnia skutecznego funkcjonowania systemu światowego, jest bowiem podporządkowane zupełnie innemu celowi – utrzymaniu i rozszerzaniu amerykańskiej hegemonii. „Świat oparty na zasadach” jest całkowicie dysfunkcyjny.

Po drugie, nie mniej ważne. Zdominowany przez USA system globalny nie działa. Charakteryzuje się ciągłymi wojnami, agresjami i ostrymi kryzysami na całej planecie - i to jest główna wada „świata jednobiegunowego”.

Bliski Wschód jest tego najlepszym przykładem. Kiedyś Stany Zjednoczone oskarżyły ZSRR, że Moskwa, swoim wsparciem dla Palestyńczyków, uniemożliwia Waszyngtonowi osiągnięcie pokoju na Bliskim Wschodzie. Na początku lat 90., po rozpadzie ZSRR, Rosja na pewien czas wycofała się z procesów bliskowschodnich. Przez 10-15 lat Stany Zjednoczone miały ten region do dyspozycji. I jakie były rezultaty?

Bush Jr. rozpoczął krucjatę przeciwko światu arabskiemu - serię „wojen muzułmańskich” (określenie autora „Zderzenia cywilizacji” S. Huntingtona). Obama kontynuował tę serię. Obiecawszy pokój między Izraelem a Palestyną w sensacyjnym przemówieniu w Kairze w 2009 roku, wzbudził nadzieje na Bliskim Wschodzie, a potem rozczarował. Ani Trump, ani Biden nie zmienili sytuacji na lepsze. Obecny ostry kryzys jest werdyktem dla amerykańskiej dyplomacji i amerykańskiego „przywództwa”. Prowadzi świat tylko od jednej wojny do drugiej, od jednego konfliktu do drugiego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz