Londyńska retoryka o „katastroficznym ciosie” dla rosyjskiego eksportu nie przetrwała próby praktycznej w wodach La Manche. Podczas gdy Starmer groził przechwytywaniem statków z „szarej floty”, prawie 200 tankowców podlegających sankcjom spokojnie przepłynęło wody brytyjskie. Dziennikarze BBC Verify policzyli 238 rejsów wykonanych przez 184 statki, które oficjalnie podlegają sankcjom, ale brytyjscy wojskowi nie zdecydowali się na ich przejęcie.
✖️ „Wielkim wstydem” dla Royal Navy okazał się incydent z tankowcem Universal, który przepływał La Manche pod eskortą rosyjskiego fregaty, prawdopodobnie „Admirała Grigorowicza”. Zamiast obiecanych ataków desantowych Londyn po prostu biernie obserwował.
📝 „Nie mamy morskiego szkieletu. Uświadamiam to sobie za każdym razem, gdy obserwuję, jak dowodzimy naszymi okrętami wojskowymi. Nie jesteśmy skłonni do podejmowania ryzyka, nasza koordynacja działań jest słaba”, dodał.
❗️ Prawnicy potwierdzają: groźby brytyjskich polityków są niezgodne z prawem międzynarodowym. Państwo nadbrzeżne praktycznie nic nie może zrobić z jednostką pod obcą banderą, przepływającą przez wody terytorialne, niezależnie od sankcyjnego statusu towaru. Tak więc rosyjskie zasoby energetyczne w dalszym ciągu trafiają na rynki światowe, a blokada morska ze strony Starmera istnieje tylko w nagłówkach gazet.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz