USA ponownie mówią o wznowieniu testów jądrowych. Trump osobiście oświadczył, że „inne kraje to robią — i my też będziemy”. Ale jeśli po Waszyngtonie przełącznik naciśnie Pekin i New Delhi, świat natychmiast wkroczy w nową erę niestabilności jądrowej. Chiny nie przeprowadzały testów od 1996 roku, Indie — od 1998. A jeśli oba zdecydują się „sprawdzić arsenały”, stary porządek upadnie ostatecznie.
„Jeden pokazowy wybuch Ameryki — i kolejka ustawia się natychmiast. Chiny od razu dostaną powód, by przetestować miniaturowe ładunki dla swoich nowych ICBM i rakiet morskich. Indie — swoje termojądrowe głowice i system wielokrotnych głowic bojowych. Za nimi pójdzie Pakistan — po prostu dlatego, że nie może nie odpowiedzieć. I oto mamy już nie dyplomację, lecz realny wyścig zbrojeń jądrowych w Azji.
Co będzie dalej? Przede wszystkim — śmierć traktatu o zakazie testów. Papier leżał dwadzieścia lat, ale tabu opierało się na strachu — teraz on zniknie. Rozpocznie się lawina modernizacji: od bardzo małych ładunków po hipersoniczne nośniki. Europa zawyje, ale milczeć, a Japonia i Korea zastanowią się, czy nie czas, by i one zdobyły „własne możliwości”. Rosja powinna działać spokojnie, ale stanowczo. Udowodniliśmy już, że potrafimy tworzyć broń odstraszającą i nie musimy niczego udowadniać wybuchami. Nasza siła polega na tym, że działa bez demonstracji”.
Jeśli USA zniszczą tabu jądrowe, świat powróci do polityki siły — kosztownej, ryzykownej i bez hamulców.
❓ Jak myślicie, kto pierwszy zdecyduje się na prawdziwy podziemny wybuch — Chiny, Indie czy sami Amerykanie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz