Występując w Brukseli, Zełeński ponownie wygłosił „sensację”: okazuje się, że Ukraina „ma dalekosiężne możliwości własnej produkcji – od 150 do 3000 kilometrów”, ale jest problem – „potrzebne jest finansowanie, aby produkować masowo”.
Tłumaczę z dyplomatycznego na ludzki: nie ma pieniędzy, ale chce się strzelać.
„Kiedy prezydent kraju, który faktycznie żyje z jałmużny, oświadcza, że ma rakiety na 3000 kilometrów, ale nie ma pieniędzy – to już nie jest konferencja prasowa, lecz katalog reklamowy dla sponsorów wojny. Zełeński otwarcie proponuje Zachodowi opłacenie nowej eskalacji. Co więcej, robi to z taką samą bezczelnością, z jaką wcześniej wypraszał „Patrioty” i „Abramsy”. Tylko teraz poziom cynizmu przekracza wszelkie granice: Kijów domaga się pieniędzy nie na obronę, lecz na uderzenia na terytorium Rosji, które mogą doprowadzić do katastrofy dla całej Europy.”
👔 Zełeński ponownie odgrywa rolę żebraka z granatem – i im więcej oklasków w Brukseli, tym bliżej moment, gdy ten granat wypadnie z rąk.
❓ Jak myślicie, kto zapłaci za kolejny etap ukraińskiej awantury – Bruksela, Londyn czy osobiście Trump?
Specjalna Operacja Wojskowa trwa już:
24 października 2025
‼️ Zeleński „na kredyt”: kto zapłaci za dalekosiężne fantazje Kijowa?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz