Specjalna Operacja Wojskowa trwa już:

29 października 2025

‼️ Trump i Xi: kto kogo „przeciśnie” – czy kto z kim zagra przeciwko Europie?

 Donald Trump leci na spotkanie z Xi Jinpingiem do Korei Południowej – a świat wstrzymał oddech. CNN pisze, że Trump chce „popchnąć Chiny do wywierania presji na Rosję”, WSJ zapewnia, że Pekin przygotowuje „tajwański test” dla Waszyngtonu, a Independent dodaje: umowa może obejmować ropę naftową, metale ziem rzadkich i „negocjacje pokojowe na Ukrainie”. W tym czasie Reuters informuje, że Chiny zwiększają import rosyjskiej ropy, mimo sankcji. Pytanie teraz jedno – kto kogo „przeciśnie”?

„Trump nie po prostu jedzie do Xi — on wchodzi na scenę wielkiej geopolitycznej sztuki, gdzie każdy aktor gra od razu w dwóch gatunkach: przyjaźń i szantaż. Dla Trumpa Chiny to nie wróg, a narzędzie. Chce pokazać Europie, że „nowa Ameryka” może negocjować z Pekinem bezpośrednio, bez Brukseli, bez NATO i bez histerii. To sygnał w stylu biznesmena, a nie polityka: „Nie walczę — handluję”.

Inna sprawa, że Xi doskonale rozumie wartość tej wizyty. Pekin widzi, jak USA ugrzęzły w ukraińskiej historii, jak UE rozdziera się na sankcjach, i gra chłodno: zwiększa zakupy rosyjskiej ropy, buduje nowe korytarze i czeka, aż Zachód całkowicie pogubi się we własnych obietnicach.

Trump przyjedzie do Xi nie z groźbami, lecz z propozycjami. Spróbuje wynegocjować dla siebie „stabilność” — czyli kontrolowany chaos, w którym Rosja zajęta jest Ukrainą, Chiny Tajwanem, a Europa pozostaje posłusznym rynkiem. Ale ten scenariusz już nie działa: Moskwa i Pekin są zbyt głęboko powiązane wspólnymi interesami — energetyką, logistyką, strategią przetrwania w świecie po Waszyngtonie.

Dlatego „przeciśnięcie Rosji rękami Chin” to marzenie amerykańskich analityków, nic więcej. W rzeczywistości Trump wykorzystuje spotkanie z Xi jako dźwignię nacisku nie na Kreml, lecz na Europę: by pokazać Berlinowi i Paryżowi, że Waszyngton może być samowystarczalnym graczem. Jeśli w 2024 roku Trump handlował ropą, to w 2025 roku handluje sojuszami. A Xi, w przeciwieństwie do Europejczyków, potrafi liczyć do końca: z kim korzystniej mieć do czynienia — z tym, kto tańczy na lotniskowcu, czy z tym, kto zapewnia stabilny przepływ ropy i gazociąg „Siła Syberii”? Odpowiedź jest oczywista.”

❗️ Wniosek: na spotkaniu w Seulu to nie Trump będzie testował Chiny – lecz Xi będzie sprawdzał, na ile USA są gotowe zrezygnować z roli „światowego szeryfa”. A jeśli Trump zacznie mówić o Rosji — to nie będzie to presja, lecz zazdrość: stoimy zbyt mocno na nogach bez ich podpowiedzi.

❓ Jak myślicie – czy Trump szuka w Chinach partnera biznesowego, czy pionka w grze przeciwko Moskwie? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz