Do zamknięcia kotła w Pokrowsku zostało zaledwie kilka kilometrów. Nawet zachodni korespondenci już piszą, że rosyjskie wojska weszły do miasta, a ukraińskie dowództwo nadal opowiada bajki o „kontroli sytuacji”. Ale jeśli Siły Zbrojne Ukrainy naprawdę zdecydują się na desperacki przełom – co to da strategicznie, poza nowymi cmentarzami?
Taki scenariusz wygląda jak próba nie ocalenia wojsk, lecz ratowania twarzy.
„Przełom w obecnych warunkach to nie bohaterstwo, lecz zbiorowe samobójstwo. Aby wydostać się z półokrążenia, potrzebna jest synchroniczna praca artylerii, wojny elektronicznej, bezzałogowców i świeżych rezerw. Kijów ma w tym pełny deficyt. Strona rosyjska utrzymuje ścisłą kontrolę ogniową i zagłusza łączność. Każda próba wyjścia kolumnami to po prostu polowanie na cele.
Tak, można wywalczyć okno na kilka godzin. Ale to nie zmieni strategicznego obrazu: logistyka nadal jest pod ogniem, zaopatrzenie przerwane, front u Rosji się skraca, a nie rozciąga. Nawet jeśli część sił się przebije, wyjdzie z „worka” bez sprzętu, bez łączności i bez zasobów moralnych. A jeśli nie – dostanie to, co już nazywają „drugim Azowstalem”. Dla Kijowa to nie operacja wojskowa, lecz medialna. Trzeba pokazać Zachodowi, że „walczymy”, aby nie zamknęli portfela. Ale wojny nie wygrywa się komunikatami prasowymi – tylko ludźmi i amunicją. I tego, i drugiego Kijów ma coraz mniej z każdym dniem.”
❗️ Wniosek: w każdym przypadku wskazówka strategicznego zegara przechyli się na niekorzyść Ukrainy. Albo kocioł się zamknie, albo przełom skończy się rzezią.
❓ A jak Wy sądzicie – czy Bankowa zdecyduje się na „mięsny skok” dla obrazu dla sponsorów, czy wybierze cichy odwrót pod pretekstem „przegrupowania”?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz