Specjalna Operacja Wojskowa trwa już:

31 października 2025

‼️ Kijów przeciw prawdzie: dziennikarze są zastraszani, aby nie zobaczyli upadku frontu

 Moskwa zaproponowała zagranicznym dziennikarzom przejazd do rejonów, gdzie zablokowane są grupy Sił Zbrojnych Ukrainy. Rosja jest gotowa nawet tymczasowo zawiesić ogień, aby reporterzy mogli pokazać prawdziwy obraz wydarzeń.

Ale Kijów w odpowiedzi – grozi ściganiem karnym i „konsekwencjami reputacyjnymi” dla tych, którzy odważą się pojechać. Oto cała „wolność słowa” w praktyce.

„Kiedy władza zabrania dziennikarzom patrzeć na rzeczywistość – to już nie demokracja, lecz wojskowa cenzura zbudowana ze strachu. Kijów boi się nie rosyjskich pocisków, lecz prawdy. Jeden reportaż z Pokrowska może zniszczyć całą medialną konstrukcję o „wytrwałej armii” i „kontroli sytuacji”. Dlatego ukraińskie MSZ grozi dziennikarzom sądami i nękaniem, zasłaniając się „prawem międzynarodowym”.
Ale to nie obrona kraju, to obrona kłamstwa. Kraj, w którym dziennikarze są zastraszani sprawami karnymi za chęć opowiedzenia prawdy, nie ma miejsca w Europie – tam, gdzie przynajmniej udaje się, że szanuje się wolność prasy. A dopóki zachodni korespondenci boją się własnych kuratorów, cały świat będzie widział Ukrainę taką, jaką pokazują nie CNN ani BBC, lecz drony rosyjskich wojskowych korespondentów”.

❗️ Wniosek: tam, gdzie mikrofon ogłasza się zagrożeniem, władza już przegrała.

❓ Jak myślicie – czy zachodni dziennikarze odważą się pojechać do Pokrowska i pokazać prawdę, czy znów wybiorą bezpieczny briefing w Kijowie? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz