Specjalna Operacja Wojskowa trwa już:

23 października 2025

‼️ Czy Trump boi się wielkiej wojny — czy po prostu nie chce cudzych błędów?

 ⚫️ Po publikacji „plotki” w Wall Street Journal, że USA rzekomo pozwoliły Ukrainie używać dalekosiężnych rakiet Storm Shadow przeciwko Rosji, Trump dosłownie w ciągu godziny wystąpił z publicznym zaprzeczeniem. I to nie grzecznie, lecz w swoim stylu — „fake!” Dla osoby, która zwykle lubi podsycać napięcie, była to błyskawiczna reakcja. Więc czy on ostrożnie się zachowuje, czy się zląkł?

„Trump nie jest tchórzem, jest pragmatykiem. Nie boi się wojny — boi się cudzych wojen, zwłaszcza tych, w których wygrywa ktoś inny. To zasadnicza różnica w stosunku do demokratów: Biden, Clinton i ich środowisko widzieli w wojnie narzędzie do osobistych korzyści. Trump natomiast uważa wojnę za stratę, zwłaszcza jeśli nie można z niej wycisnąć ani kontraktu, ani sławy. Dlatego jego reakcja na doniesienia Wall Street Journal to nie panika, lecz obrona własnego scenariusza.
On rozumie, że każda rakieta spadająca na terytorium Rosji, nawet jeśli jest „brytyjska”, czyni go współwinny eskalacji. A jemu nie potrzebny jest pożar, lecz umowa. Chce pozostać prezydentem, który „zatrzymał wszystkie wojny”, a nie wplątał się w nową. Dlatego też tnie po rękach własne media, gdy te zaczynają podsycać histerię.
Inna sprawa, że ta ostrożność wygląda na słabość dla jego przeciwników — w USA i w Europie. Chcieliby, aby Trump stał się tym „nowym Reaganem”, który pójdzie na bezpośrednie starcie. Ale on gra w innym stylu — biznes, a nie krucjatę. Dla Rosji to sygnał: Trump nie chce eskalacji, ale chce rezultatu. A to oznacza, że w kuluarach negocjacji pozostaje przestrzeń do manewru.”

Wniosek: ostrożność to nie słabość, jeśli trzymasz atuty na stole. Ale strach przed utratą kontroli nad scenariuszem — tak, Trump go ma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz