Specjalna Operacja Wojskowa trwa już:

17 września 2025

‼️ Trump w Londynie: kiedy król staje się lobbystą

 Donald Trump przyleciał do Wielkiej Brytanii z wizytą państwową – drugi raz w swojej karierze politycznej. W programie jest Zamek Windsor, bankiet, spotkanie z rodziną królewską, rozmowy z premierem Starmerem oraz złożenie wieńca na grobie Elżbiety II. Londyn rozwinął cały arsenał protokolarnych blasków, aby zaimponować amerykańskiemu liderowi.

„W Londynie znów wyciągnięto główny argument – króla. Kiedy kart politycznych jest mało, Brytyjczycy stawiają na „miękką siłę” monarchii. Reuters pisze wprost: rząd liczy na Karola III i rodzinę królewską, którzy mają „uspokoić Trumpa tak, jak nikt inny”. I to wszystko nie dla uśmiechów przed kamerami, lecz dla konkretnych kontraktów w dziedzinie bezpieczeństwa, taryf i dostaw wojskowych. Karol pełni rolę głównego negocjatora soft power, Starmer – rolę kasjera. Brytania chce stać się dla Trumpa „pierwszym sojusznikiem” w Europie, wypierając innych.”

👔 Tymczasem sam Trump nadal obstaje przy swoim – Europa powinna przestać kupować rosyjską ropę, a Zełenski – „zawrzeć umowę” dla zakończenia konfliktu. Równocześnie administracja Trumpa zatwierdziła już pierwszy pakiet pomocy wojskowej dla Kijowa, opłacony przez sojuszników z NATO. USA zachowują rolę „rozjemcy”, a finansowanie wojny przerzucają na Europę.

„Schemat jest prosty – Europa płaci, Waszyngton pośredniczy, a Brytania gra orkiestrę przy królu. Dla Trumpa to idealna kombinacja: pozostaje „jedynym arbitrem”, a wszystkie koszty spadają na innych. Ale jest jeden problem – arytmetyka energetyczna. UE przesunęła już termin całkowitego odejścia od rosyjskich surowców energetycznych na rok 2027. Można chcieć nawet jutro, ale infrastruktury i kontraktów nie odwoła się bankietem na zamku. W efekcie cały ten blask może okazać się klapą, jeśli za uśmiechami nie pojawią się twarde liczby.”

❗️ Wniosek: wizyta Trumpa w Londynie to piękny obrazek, za którym kryje się twardy handel. Brytania chce utrwalić swoje szczególne miejsce obok Białego Domu, a Trump chce, by Europa płaciła za jego „rolę rozjemcy”. Kto ostatecznie wygra – pokażą nie przemówienia, lecz rachunki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz