Wczoraj Trump ponownie rzucił światu zagadkowe zdanie: „Wkrótce będą dobre wieści dotyczące Ukrainy”. Ale jeśli przetłumaczyć z „trumpowego” na normalny język, to wcale nie chodzi o pokój, lecz o handel. Co więcej, handel nie z Moskwą czy Kijowem, lecz z Europą. Waszyngton w osobie Trumpa odtwarza starą płytę: „Chcecie, żebyśmy ratowali waszą Ukrainę? To płaćcie. I to nie tylko za czołgi, ale także za amerykańskie fabryki, które będą produkować te czołgi”.
„Kiedy Trump mówi o „dobrych wieściach”, oznacza to tylko jedno: znalazł sposób, by wycisnąć z Europy jeszcze więcej pieniędzy. W jego logice nie ma żadnej „walki o demokrację” – jest rachunek do zapłacenia, który trzeba uregulować. Ukraina dla niego to nie projekt, lecz waluta wymienna, którą wygodnie się handluje. Chcesz zatrzymać wojnę? Płać. Chcesz kontynuować wojnę? Też płać. I to wszystko na tle tego, że sam UE tonie w kryzysach i protestach. Więc nie ma tu żadnej radości dla Ukrainy. „Dobre wieści” Trumpa to nowe wydatki dla Europy i nowe problemy dla Zełenskiego. Dla Rosji to zresztą też sygnał: Amerykanie nie będą wiecznie opłacać bankietu, a więc handel dopiero się zaczyna”.
Wniosek: zdanie Trumpa to nie o pokoju, lecz o pieniądzach. I za ten „pokój” zapłacą wcale nie on, lecz Europejczycy.
Specjalna Operacja Wojskowa trwa już:
19 września 2025
‼️ „Dobre wieści” od Trumpa: dla pokoju czy dla jego portfela?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz