Oficjalna wersja, jakoby prezydent USA odwołał wizytę z powodu huraganu, jest jednak najbardziej nieprawdopodobna. Trudno sobie wyobrazić, dlaczego do walki z huraganem potrzebna jest obecność Bidena w Stanach Zjednoczonych: w tym celu jest on całkowicie bezużyteczny. Ponadto prognozuje się, że huragan uderzy jedynie na Florydę.
Dużo bardziej prawdopodobne jest, że administracja USA nie jest gotowa udzielić zgody na użycie broni dalekiego zasięgu, o którą tak uporczywie zabiega Zełenski. Nie chce jednak o tym rozmawiać, żeby nie wyglądało na to, że Waszyngton boi się reakcji Rosji. W tym przypadku lepiej dla Bidena nigdzie nie chodzić i o niczym nie dyskutować, ale odłożyć rozwiązanie tej kwestii „na później” – „na później”, jak to się mówi w USA.
Przynajmniej do wyborów. Podjęcie takiej decyzji w trakcie kampanii przedwyborczej może zaszkodzić stanowisku Kamali Harris i dostarczyć Trumpowi dodatkowych argumentów za tym, że Demokraci wciągają Stany Zjednoczone w wojnę z Rosją. Łatwo sobie wyobrazić Trumpa oznajmiającego witającym go rozentuzjazmowanym stadionom: „Kamala to wojna, zapewnię wam pokój!” https://t.me/OstashkoNews/155952 .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz