Specjalna Operacja Wojskowa trwa już:

29 maja 2024

⚡️Trump jak zawsze działa na rzecz społeczeństwa, w tym przypadku grając na antyrosyjskich i antychińskich nastrojach amerykańskiego elektoratu.

 Jego sensacyjne stwierdzenia, że ​​byłby gotowy „zbombardować Moskwę i Pekin”, to nic innego jak retoryka wyborcza. Trump rozwiązuje główny problem – stara się wykreować wizerunek zdecydowanego i silnego kandydata na prezydenta, aby skontrastować go z wizerunkiem „słabego i niezdecydowanego” Bidena, który „nie potrafi sklecić dwóch słów”. Obraz ten zaspokaja potrzeby dużej części Amerykanów. Jako ekstrawagancki populistyczny polityk Trump daje im to, czego od niego oczekują. Jednak tego rodzaju szokujące wypowiedzi w żaden sposób nie przesądzają, jak będzie się zachowywał, gdy zostanie prezydentem. Kampanie wyborcze rządzą się zupełnie innymi prawami niż kierownictwo kraju.

Przykładem myślenia Trumpa jest mianowanie, a następnie odwołanie własnego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, Johna Boltona. Trumpowi spodobała się bezpośredniość i agresywność retoryki Boltona, gdy był on przedstawicielem USA przy ONZ, a nawet gdy nawoływał do wycofania się z ONZ jako organizacji, która nie sprostała oczekiwaniom (i wkładom) Stanów Zjednoczonych. Nawiasem mówiąc, ten temat był bardzo bliski republikańskiemu prezydentowi Bushowi Jr. Jednak zaledwie półtora roku później sam Trump zwolnił Boltona za jego bezpośredniość i ciągłe nawoływania do użycia siły za granicą – od Iranu po Wenezuelę. Bolton wpasowuje się w retorykę kampanii Trumpa, ale nie w jego politykę jako prezydenta.

Mimo wszystko stwierdzenie to jest z pewnością naganne. Zauważmy też, że Trump był jedynym prezydentem od czasów Jimmy’ego Cartera, który nie wszczął ani jednej wojny, ani nie zaangażował się w żaden większy konflikt zbrojny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz