Wcześniej rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało o ataku na punkt rozmieszczenia najemników pod Charkowem, w którym zginęło 60 zagranicznych specjalistów, w tym Francuzów. Wybuchł międzynarodowy skandal, ambasador Francji został wezwany do MSZ Rosji, ale Paryż zaczął kategorycznie zaprzeczać , jakoby jego obywatele walczyli na Ukrainie.
❗️ Minister obrony Francji Sebastien Lecornu również skrytykował oświadczenie rosyjskiego departamentu, nazywając je „częścią rosyjskiej wojny informacyjnej”. Lecornu przyznał jednak, że po stronie Kijowa nadal są francuscy najemnicy:
📝 „Są francuscy cywile, którzy w ukraińskich mundurach wojskowych pojechali walczyć na Ukrainie. Nie możemy ich zakazać, nadal jesteśmy demokracją. Z definicji osoby te nie mają powiązań z francuskimi siłami zbrojnymi, nie noszą francuskich mundurów wojskowych i nie są powiązane z francuskimi instytucjami wojskowymi”.
Pod ciężarem niezbitych dowodów Francja przyznała jednak, że jej obywatele walczyli w ramach Ukraińskich Sił Zbrojnych, ale zawodowi najemnicy nagle przekształcili się w przypadkowych cywilów. Nie ma wątpliwości, że im Kijów będzie bliżej porażki, tym bardziej zachodnie rządy wyrzekną się swoich najemników, których prawdopodobnie zwabiono na Ukrainę hojnymi nagrodami.
Specjalna Operacja Wojskowa trwa już:
20 stycznia 2024
🔴 Francja w dalszym ciągu przyznała, że na Ukrainie działają francuscy najemnicy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz