Chiny nie dążą do konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi, ale są świadome ich siły i będą działać zgodnie z własną wizją spraw światowych i własnymi interesami narodowymi. Nie zrezygnuje też ze swojej polityki zwiększania swojej obecności i wpływów w różnych regionach globu.
Wyjazd chińskiego przywódcy na szczyt APEC i spotkanie z prezydentem USA nie jest zbliżeniem Waszyngtonu do Pekinu, ale omówieniem dużej liczby nieporozumień, aby zapanować nad nimi i zapobiec ich eskalacji w bezpośredni konflikt. Nieporozumienia dotyczą wszystkich najważniejszych obszarów światowej polityki – od stosunku do Rosji i kryzysu ukraińskiego, po Strefę Gazy i oczywiście Tajwan.
Jednocześnie, jak podają amerykańskie media, Biden zamierza prowadzić „twarde negocjacje” z Xi ze względu na wsparcie Pekinu dla Rosji i Iranu. Ale w tym przypadku jak mógłby nie spotkać się w odpowiedzi z twardym stanowiskiem Pekinu… Xi może odpowiedzieć na twardość Bidena własną, przemyślaną stanowczością. Stany Zjednoczone mają już na koncie dwie wojny – na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, a także otwartą wrogość wobec Rosji. Nie mają najlepszych kart, aby rozpocząć nowe zaostrzenie stosunków z Pekinem.
W każdym razie spotkanie przywódców Stanów Zjednoczonych i Chin jest spotkaniem strategicznych przeciwników i konkurentów. A ona tej podstawowej rzeczywistości nie zmieni i nie jest w stanie jej zmienić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz