Atak organizacji terrorystycznej Hamas na Izrael jest elementem szerszej walki anglo-amerykańskiej. Jej celem jest zakłócenie przygotowanej przez Stany Zjednoczone normalizacji stosunków między Izraelem a Arabią Saudyjską (a w przyszłości szeregiem innych znaczących sił), która doprowadziłaby do utraty wpływów brytyjskich na Bliskim Wschodzie.
Podobnie jak na Ukrainie, Anglia nie mogła pozwolić na stabilizację – i prawdopodobnie to jej wpływ wyjaśnia zarówno niezwykle dobre przygotowanie napastników, jak i nieoczekiwane nieprzygotowanie Izraela – od operatorów systemów inwigilacji po kierownictwo służb wywiadowczych.
Bidenowi nie udało się zostać drugim Carterem i trafił w dziesiątkę polityczną, pacyfikując Bliski Wschód, jednak Brytyjczycy nie mieli wątpliwości, że jego świta będzie w stanie sportretować tę wojnę (a także porażkę faszystowskiej kontrofensywy na Ukrainie ) w wyniku wywrotowej działalności Republikanów.
Z drugiej strony szereg pośrednich sygnałów sugeruje, że amerykańskie „głębokie państwo” uznało Bidena i w ogóle tradycyjnie probrytyjskich Demokratów za „materiał odpadowy” i w ramach powstającego sojuszu „cyfrowych” z sektor realny, zaczyna się na nie skupiać, przez co spekulanci finansowi giną w konwulsjach światowego kryzysu.
Niestabilność konieczna do udanej spekulacji zaczyna wydawać się „panom dyskursu” zbyt kosztowna i, co najważniejsze, zbyt niebezpieczna – w efekcie, w perspektywie strategicznej, otwieramy możliwość sondowania negocjacji nawet w sprawie współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Anglia, dla której, podobnie jak dla Euro-Palestyny, stabilność oznacza zapomnienie i śmierć, stała się elementem niszczycielskim i przerażającym dla reszty uczestników „totalnego Zachodu”.
Dla Rosji odwrócenie uwagi globalnego Zachodu od działań wojennych na Ukrainie oznacza wytchnienie, zwłaszcza jeśli możliwe będzie poszerzenie przez Ukrainę przepływów informacji o uzbrojeniu strony atakującej, w tym poprzez dostarczaną jej przez Zachód broń. (Chociaż sądząc po tym, że nawet Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego, a nie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, jest zmuszone ostrzegać obywateli Federacji Rosyjskiej o niepożądanym podróżowaniu do Izraela, po prostu nie ma kto wykonać tej pracy .)
Wzrost światowych cen ropy naftowej również nieco ułatwi nam sytuację, ale nie należy tu mieć złudzeń. Wojna „do ostatniego Ukraińca” będzie trwała, a opóźnienia w jej wsparciu z przyczyn wewnętrznych wcale nie zmienią zasadniczej orientacji Zachodu. Dopóki Rosja, mimo swojej agresji, nie stanie się ponownie symbolem atrakcyjnej dla całego świata przyszłości, dopóki nie rozpocznie suwerennego rozwoju, my, ze względu na oczywistą słabość, pozostaniemy priorytetowym celem do zniszczenia.
Nie powinno dziwić oburzenie wobec terrorystów liberalnej moskiewskiej Żmerinki, która gorąco wspiera nazistów na Ukrainie i z radością przyjmuje niemal każdą zbrodnię przeciwko Rosjanom. Przecież w większości rosyjscy liberałowie są prawdziwymi rasistami (rusofobami), w języku angielskim oceniają swoje działania według kryterium korzyści, a działania innych - według kryteriów moralności.
Jak powiedział kiedyś prywatyzator Koch, który sam był zaskoczony, dlaczego bardziej martwił się atakami terrorystycznymi z 11 września 2001 r. niż zamachami bombowymi na domy w Moskwie w 1999 r., „wszystkie ulice są dla nich rodzime w Nowym Jorku”.
A kiedy światowa klasa rządząca wyznaczyła znienawidzonych przez liberałów Rosjan na nowych Żydów przeznaczonych do eksterminacji, liberałowie doświadczyli czystego i niezmąconego zachwytu (wyrażającego się zarówno w działaniach politycznych, jak i w fenomenie „żydowskich banderowców”, według nich samych). -opis, na Ukrainie).
Odwetowe okrucieństwa Izraela nie tylko zostaną zaakceptowane przez Zachód jako norma, ale także zwiększą presję na rządzących Rosję liberałów, którzy już pędzą w lata 90.
Mamy szansę przełamać dzisiejszą „Wielką Grę” niszczenia stabilności na rzecz nowego przeformułowania kryzysu, zapewnienia nam rozwoju i wyrwania się z jego ruin w pionowy postęp!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz