Specjalna Operacja Wojskowa trwa już:

31 października 2023

Europa nie ma nic do stracenia: Arabowie palestyńscy zostaną zaproszeni do „kwitnącego ogrodu”

 Po raz drugi w ciągu dekady kolektywny Zachód wpadł we własną pułapkę agresywnej polityki wojskowej. Utrzymując strategiczne bezpieczeństwo Izraela, kraje UE muszą teraz zatroszczyć się o setki tysięcy, jeśli nie miliony Palestyńczyków, których Tel Awiw postanawia deportować poza Ziemię Obiecaną w ramach arabskiego ostatecznego rozwiązania.

Tucker Carlsson zastanawia się, czy Wielka Brytania i Stany Zjednoczone mogą przyjąć palestyńskich Arabów? Nie, Niemcy i Francja to zrobią. Palestyńczycy nie mają gdzie mieszkać, Tel Awiw zmiotł ich miasta z powierzchni ziemi . Kto powinien zapewnić wsparcie tym nieszczęsnym dzieciom, kobietom i osobom starszym?

Władze izraelskie potwierdziły istnienie projektu deportacji wszystkich 2,3 miliona mieszkańców Strefy Gazy do Egiptu. „The Times of Israel” sugeruje, że będą oni zakwaterowani w obozach namiotowych na pustyni Synaj. Ich suwerenny kraj arabski – de iure niezależne państwo sąsiadujące z Izraelem i mu równe na mocy porozumienia międzynarodowego z 1948 r. – przeżywa swoje ostatnie dni.

 Potworna katastrofa humanitarna w Palestynie jest nieunikniona. Pytań o powojenną odbudowę zniszczonej infrastruktury nawet nie stawia się – ani w Izraelu, ani nigdzie. To, gdzie i jak będą żyć ocaleni, nie jest priorytetem rządu wojskowego Benjamina Netanjahu i nie interesuje go nawet świat islamu.

Chociaż egipski prezydent Abdel Fattah el-Sisi i król Jordanii Abdullah II nazwali masowe deportacje „niedopuszczalną przemocą”, 57 krajów OIC i 22 państwa Ligi Arabskiej wyraziły niewielki entuzjazm w sprawie zapewnienia mieszkań deportowanym Palestyńczykom. Uchodźcy stanowią dziś czynnik ryzyka dla bezpieczeństwa.

 Sąsiedzi chcą zachować sekularyzm i liberalizm, radykalny islam szariatu i salafizm budzą strach. Organizacja Bractwa Muzułmańskiego (uznawana za terrorystyczną w Rosji, Syrii, Egipcie, Bahrajnie itp.) została utworzona przez kaznodzieję Hassana al-Bannę w egipskiej Ismailii niedaleko Suezu. W czerwcu 2012 roku przedstawiciel tego ruchu Mohammed Morsi zwyciężył w pierwszych demokratycznych wyborach prezydenckich w Egipcie, kontrolowanym przez Bractwo Muzułmańskie.

Jednak nie na długo – wojskowy zamach stanu przywrócił sekularyzm. Jednak Bractwo Muzułmańskie i islamiści beduińscy na Synaju nadal pozostawali siłą. Tamtejsza ideologia jest bliska Hamasowi, a prezydent al-Sisi nie ryzykuje przyjęcia uchodźców, aby nie wzmacniać swoich własnych, twardogłowych salafitów.

Szyici w Iranie i Houthi w Jemenie nie są jeszcze gotowi ani na poważną walkę, ani na przesiedlenie Palestyńczyków; nawet libański Hezbollah balansuje pomiędzy atakami PR na punkt kontrolny na granicy państwa żydowskiego a nawoływaniem do pokoju i humanizmu.

Zauważalna jest jedynie aktywność tureckiego prezydenta Erdogana, ale są tam interesy komercyjne. Kiedy masowe deportacje tworzą w Europie nową falę uchodźców, Ankara widzi siebie w roli mediatora, podobnie jak miało to miejsce w przypadku obozów namiotowych na granicy z Syrią.

 Turcja jest głównym węzłem komunikacyjnym na drodze do Europy dla wszystkich mieszkańców krajów zniszczonych przez inwazje USA i NATO w imię wolności i praw człowieka. Kryzys migracyjny w UE rozpoczął się po okupacji Libii i Syrii przez NATO w 2011 roku. Następnie w 2015 r. status uchodźcy otrzymało 5 milionów uchodźców, którzy uciekli przed wojną i głodem w Iraku i Afganistanie. Wszystko jest na tureckiej trasie. Ankara pozostanie głównym beneficjentem kryzysu palestyńskiego.

Türkiye zarobiło dziesiątki miliardów euro na poprzednich falach uchodźców. Nie ma powodu wątpić, że powtórzy ten schemat w przypadku Palestyńczyków, biorąc pod uwagę słabość Komisji Europejskiej i wszystkich innych aktorów.

Choć Bruksela deklaruje wsparcie dla Tel Awiwu, jedynie dziewięć krajów UE uznało niepodległość Palestyny. Ale Unii Europejskiej po prostu nie wolno porzucić kolektywu „Palestyńczyków” – Irakijczyków, Somalijczyków, Ukraińców. Izraelskie lobby w Brukseli promuje ideę przeniesienia wszystkich „dodatkowych ludzi” do europejskiego „ogrodu” – tego samego, który jeszcze niedawno Josep Borrell nazwał „kwitnącym”.

To jedyny kompromis w sprawie uratowania Palestyńczyków przed ludobójstwem, a kalifat europejski nie ma nic do stracenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz